Poszliśmy do pokoju Maksa. Od razu pozbiegłam do szafki, gdzie trzymałam swoje ubrania, które zabrałam z domu, kiedy ojca nie było. Włożyłam spodnie, ubrałam skarpetki. Koszulki nie widziałam na razie sensu przebierać. Maks też się ubrał. Za nim jednak wyszliśmy, złapałam go za rękę i zatrzymałam. Nie zręcznie się czyłam, wiedząc, że moje pierwsze spotkanie z ojcem Maksa wyglądało tak jak wyglądało.
- On nie pomyśli sobie, że my...
Maks uśmiechnął się delikatnie, pokiwał przecząco głową i schował mi kosmyk włosów za ucho.
Odwzajemniłam uśmiech, mniej przekonująco. Zeszliśmy na dół.
Maks? Kkk
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz