Kiedy już uczciliśmy zakończenie roku, było późne popołudnie. Poszliśmy do parku i usiedliśmy na jednej z ławek w cieniu dużego drzewa. Wstałem i kucnąłem przy dziewczynie.
- Mam dla ciebie niespodziankę. - uśmiechnąłem się.
- Jaką? - odwzajemniła gest.
- Zamknij oczy. - pocałowałem ją.
Odwzajemniła pocałunek i zamknęła oczy. Wyciągnąłem z kieszeni dwa bilety na lot do Miami i powiedziałem, aby już otworzyła oczy.
Rose?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz