***
Siedziałlam na murku, przy jednym z miejskich parków. Byłam cała zapłakana, ludzie tylko przechodzili obok i patrzeli na mnie jak na idiotkę... chciałam im coś powiedzieć nie miłego, ale zachowałabym się wtedy jak ojciec. A tego nie chciałam. Nagle podszedł do mnie jakiś chłopak.
- Cześć. Co się stało? -nie jakiś chłopak, to nakprzystojniejszy chłopak na świecie...z mojej klasy. Maks. Ach, podkochuję się w nim już od podstawówki. Jest meega słodki. Cholera, widzi mnie w takim stanie. Fatalnie. Przetarłam pospiesznie policzki, a on nadal czekał na odpowiedź.
- Nic nowego, przyzwyczaiłam się. -powiedziałam i uśmiechnęłam się smutno. Mając nadzieje, że nie zapyta o szczegóły.
Maks? (Spytaj xd ;*)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz