- No tak. -westchnął i uśmiechnął się.
Zeszliśmy na dół trzymając się za ręce.
- Nareszcie, co tak długo? -spytał jego ojciec.
My jednak zignorowaliśmy to pytanie. A ojciec nie naciskał. Usiedliśmy do stołu i zaczęliśmy jeść.
***
Gdy skończyliśmy szturchnęłam lekko kolanem, kolano Maksa i spojrzałam na niego znacząco.
Maks?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz