- Oj już się tak nie podlizuj. -powiedziała mama i uśmiechnęła się szeroko.
Mals odwzajemnił gest. Rozmawialiśmy jeszcze chwilę, później się pożegnałyśmy.
***
Kiedy wróciliśmy do domu Maksa, nikogo nie było.
- Ojciec powiedział, że przyjedzie z kolacją, więc my nic nie jeść.
- Okay, a co przywiezie?
- Sushi.
- Mmm... -uśmiechnęłam się szeroko.
- Mamy jeszcze trochę czasu...może obejrzymy jakiś film? -zaproponował.
- Jasne. -odrzekłam.
Maks?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz