W odpowiedzi uśmiechnęłam się tylko szeroko, wstałam i wyłączyłam światło. Przez chwilę nic nie widziałam. Kiedy mój wzrok się przyzwyczaił do ciemności, ruszyłam do Maksa.
- Uwaga, idę. -powiedziałam rozkładając ręce nisko, aby na nic nie wpaść, tym bardziej na Maksa.
Chłopak zaśmiał się cicho, po chwili zrobiło się jaśniej. Maks włączył laptop. Usiadłam obok niego, chyba za blisko bo dotykałam ramieniem jego ramienia. Ale on nawet się nie odsunął, więc chyba mu to nie przeszkadzało. ~No proszę, kiedyś mogłam tylko marzyć o wspólnym spędzaniu czasu...a teraz. Jesteśmy przyjaciółmi. Tak bardzo się cieszę, ale ja czuję do niego coś więcej niż tylko przyjaźń. Jednak wolę, na razie nie wyjawiać swoich uczuć, boję się, że to byłby koniec nawet przyjaźni, albo co gorsza, on będzie chciał poprzestać na przyjaźni, a ja będę chciała więcej...wtedy i tak wszystko by się popsuło~
Chłopak włączył filmik zatytułowany "najstraszniejsze sceny z horrorów #1". Rzeczywiście były najstraszniejsze, ale jeszcze nie na tyle, aby któreś z nas zasłużyło na twarz w bitej śmietanie. Nagle była bardzo straszna scena, znienacka, więc krzyknęłam. Maks wziął stop i po chwili dostałam pianką w twarz. Chłopak zaczął się śmiać. Ja po chwili też. Otarłam dłonią śmietankę z powiek i dalej oglądaliśmy. W kolejnej strasznej scenie odruchowo złapała Maksa za rękę. Kątem oka zauważyłam, że lekko się uśmiechnął, ale zabrałam dłoń, pewnie myślał, że boję się byle czego. Ale po kilku minutach, to on złapał mnie za rękę. Wystraszył się, a ja się zaśmiałam. Później on i tak się śmialiśmy. jednak on nie zabrał dłoni, nadal mnie trzymał.
Maks? <3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz