czwartek, 15 września 2016

Od Rose do Maksa

Kiedy chłopcy wyszli, cała klasa jeszcze chichotała. Nauczycielka nas uciszyła, ale potem dziewczyny zaczęły się z czegoś tak głośno śmiać, że sobie odpuściła i usiadła na krzesło chowając twarz w dłoniach.
***
Maks, Filip i Lucas wrócili w połowie przerwy.
- I jak tam na dywaniku? -spytałam kiedy Maks podszedł do mnie i przytulił mnie.
- Fatalnie. Mamy ją przeprosić. -zaśmiał się, a razem z nim Lucas.
- I co, dacie rade?
- Nie sądzę.
- O nie, straszne.
Wszyscy zaczęliśmy się śmiać.
***
Po lekcjach posłam z chłopakami (łobuzem, Filipem i Lucasem) na lody, a później do parku. Usiedliśmy przy fontannie. Maks z Lucasem zaczeli się przepychać. Skończyło się tym, że oboje wpadli do wody. Filip zaczął się z nich śmiać, wtedy Maks wstał i pociągnął chłopaka do wody. Cała trójka pluskała się wodą.
- A co z Rose?! -Lucas wskazał na mnie.
Wszyscy spojrzeli w moją stronę.
- Nie...nie, proszę. - wstałam i podniosłam ręce w geście obronnym. Oni zaczęli iść w moją stronę z złowieszczymi uśmieszkami. Ja zaczęłam uciekać. Oni mnie gonili. Ludzie patrzeli na nas jak na idiotów. A my śmialiśmy się głośno i nie przejmowaliśmy nimi. Nagle któryś z chłopaków złapał mnie w pasie i przyciągnąp do siebie. Był to oczywiście Maks, cały mokry. Moje ubrania, też powoli zaczęły przemakać.

Maks?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz