sobota, 24 września 2016

Od Rose do Maksa

Wyszliśmy na zewnątrz trzymając się za ręce. Spacerowaliśmy długo i tak doszliśmy do parku. Tam usiedliśmy w na ławece i rozmawialiśmy o ślubie.

Maks?

wtorek, 20 września 2016

Od Maksa do Rose

- Okej, ale załóż bluzę. Chłodno się zrobiło.
- No dobrze, mogę twoją?
- Jasne. - posłałem jej uśmiech.
Sam też założyłem swoją bluzę która miałem rano zeszlismy na dół.
- Idziemy się przejść. - zawołałem.
- Dobraaa. - po tych słowach wyszliśmy na zewnątrz.

Rose?

Od Rose do Maksa

Cieszyłam się, że ojciec zaakceptował nasz poważny związek.
- No to kiedy poznam Twoich rodziców? -zwrócił się ojciec do mnie.
Nie wiedziałam co powiedzieć, to było dość skomplikowane.
- Jeszcze się nie zastanawialiśmy, nad wspólnym spotkaniem. -pomógł mi Maks.
Ojciec pokiwał głową. Rozmawialiśmy jeszcze jakiś czas, później udaliśmy się z Maksem na górę.
- Może pójdziemy na spacer? -zaproponowałam.

Maks?

Od Maksa do Rose

Spojrzałem na nią i pokiwałem zrozumiale głową.
- Tato... musimy ci o czymś powiedzieć. - zacząłem zastanawiając się, jak to dalej rozwinąć. - Gdy byliśmy w Miami, oświadczyłem się Rose. Jesteśmy zaręczeni. - powiedziałem łapiąc dziewczynę za rękę.
Ojciec z początku opluł się colą, przez chwilę myślał że żartujemy a później oczywiście bardzo się ucieszył i prosił, aby Rose mówiła do niego tato.

Rose?

Od Rose do Maksa

- Maks, chyba powinniśmy powiedzieć Twoim rodzicom o nas. Znaczy, że jestem Twoją narzeczoną.
- No tak. -westchnął i uśmiechnął się.
Zeszliśmy na dół trzymając się za ręce.
- Nareszcie, co tak długo? -spytał jego ojciec.
My jednak zignorowaliśmy to pytanie. A ojciec nie naciskał. Usiedliśmy do stołu i zaczęliśmy jeść.
***
Gdy skończyliśmy szturchnęłam lekko kolanem, kolano Maksa i spojrzałam na niego znacząco.

Maks?

Od Maksa do Rose

- Ty też. - uśmiechnąłem się i odwzajemniłem pocałunek.
Leżeliśmy przytuleni do siebie z piętnaście minut, później usłyszeliśmy głos ojca wołający na kolację. Ubraliśmy się i zeszliśmy na dół.

Rose?

Od Rose do Maksa

Obdarowywałam go jękami, a on wciąż uśmiechał się pod nosem.
***
Po jakiejś godzinie, położyliśmy się zmęczeni obok siebie. Maks okrył nas kocem, który leżał na krześle.
- Jesteś cudowny. -powiedziałam i pocałowałam go namiętnie.

Maks?