Musiałem zostać dodatkową godzinę w szkole, była jakaś narada (o ile można to tym nazwać) drużyny piłkarskiej odnośnie zbliżającego się meczu z inną szkołą. Gadał jedynie cały czas w kółko że mamy dać z siebie 100 procent. Kiedy w końcu skończył, udaliśmy się do szatni. Założyłem swoje jeansy, buty i bluzę a na ramiona zarzuciłem plecak.


Włożyłem w uszy słuchawki i wyszedłem ze szkoły. Szedłem jak zwykle przez park, kiedy zauważyłem siedzącą na ławce Rose. Płakała.
***
- To znaczy? - spytałem nie do końca rozumiejąc.
Rose? :*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz