sobota, 10 września 2016

Od Maksa do Rose

Wysiedliśmy po kolei z samolotu, lot minął dość spokojnie. No... poza tym, że parę osób rzygało. Poszliśmy zakwaterować się w miejscu, w którym mieliśmy spać przez te tygodnie. Resztę dnia mieliśmy do własnej dyspozycji, większość osób odsypiała.
***
Był wieczór, poszedłem na stryszek całego pensjonatu, był tam balkon na samym dachu z którego było widać szczyt wieży Eiffla. Jak się okazało, była tam też Rose.
- Pięknie, co? - uśmiechnąłem się stając obok niej i opierając się o barierkę.

?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz