- Jest aż tak źle? - spytałem nie spuszczając z niej wzroku, ani dłoni z jej ramienia.
- Łatwo się denerwuje, po prostu mnie nienawidzi... - spuściła na chwilę wzrok.
- Na pewno cię kocha. - szturchnąłem ją lekko.
Dziewczyna pokręciła jedynie przecząco głową, westchnąłem lekko i pomyślałem chwilę.
- Może pójdziemy coś zjeść, co ty na to? Może chociaż przez chwilę nie będziesz o nim myśleć. - uśmiechnąłem się lekko.
Rose chwilę rozważała moją propozycję, zgodziła się jednak a moja radość sięgnęła zenitu.
- Oooo, jakie to słooodkie. - usłyszałem nagle głos Stefana. - Przestań ją pocieszać jak pedał jakiś... przecież to płacze z byle gówna. - zaśmiał się.
Wstałem i zrobiłem krok w jego stronę.
- Nie mów o niej, jak o rzeczy. Też ma uczucia i nie masz prawa tak do niej mówić. - warknąłem odpychając go z taką siłą, że wpadł tyłkiem w psią kupę.
- Chodźmy już. - złapałem dziewczynę za rękę i pociągnąłem lekko za sobą olewając krzyki i groźby Stefana.
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz